Okruchy rodzicielstwa
Czyli wątek piekarniczy w moim rodzicielstwie. KTOŚ mi powiedział, że „rodzicielstwo to nie bułka z masłem”. A ja tak lubię bułki. I masło. Szczególnie w sobotni poranek. Oczami wyobraźni widzę wiklinowy koszyk pełen kajzerek, czuję przyjemny zapach pieczywa, jego chrupkość i wiem, że gdy za moment wbije w nią zęby, poczuje z pewnością pyszny maślany smak. Nie potrzeba mi nic więcej. Prostota i doskonałość zamknięta w rumianej, uśmiechającej się do mnie bułce. Rodzicielstwo to okruszkowy galimatias Tylko te okruszki ………są …

